Artykuły

Wybieramy hotel nad morzem

Dodano: 2012-02-06

Jeśli wakacje, to urlop. Jeśli urlop, to hotel. Jeśli hotel, to morze. Jak najbliżej morza. No dobrze, ale jak się za to zabrać?

Poniżej przedstawiamy kilka praktycznych porad i wskazówek, jak wybrać hotel. Nie tylko latem.

Wiem, czego chcę
Klient musi wiedzieć, czego chce. Jeśli nie sprecyzujemy swoich wymagań, możemy mieć problem z doborem miejsca na urlop. Dlatego określmy swoje oczekiwania. Jeśli jesteśmy typowymi globtroterami, dla których hotel jest tylko przystankiem na odsapnięcie między kolejnymi ekscytującymi atrakcjami, nie ma sensu porywać się na luksusy, bo nawet nie zdołamy ich zaznać i docenić. Jeśli cenimy komfort i nie będziemy wychylać nosa z ośrodka, zainwestujmy w dodatkową gwiazdkę i pomyślmy o opcji all inclusive. Jeśli zapłacimy z góry za wszystkie atrakcje, z pewnością okaże się to tańsze, niż późniejsze płacenie za pojedyncze usługi. Jeśli urlop planujemy z cała rodziną, warto sprawdzić, jakie warunki panują pod kątem naszych pociech. Coraz więcej hoteli oferuje też pobyt naszym czworonożnym pupilom – z takim udogodnieniem zwierzak przestanie być utrapieniem.

Inwestujemy w gwiazdki
Aby określić komfort hotelu, przyjęło się przyznawać im gwiazdki – tradycja wzięła się z podobnego procederu określania jakości brandy. Ale tak jak brandy może być niebem dla podniebienia lub podłym sikaczem, tak i hotele dzielą się na te lepsze i, mówiąc eufemistycznie, nieco gorsze. W tym pomóc mają właśnie gwiazdki, sęk jednak w tym, że jedna drugiej nierówna. Brak bowiem jednorodnej, międzynarodowej klasyfikacji określającej jakość hoteli. Trzygwiazdkowy obiekt w Tunezji może okazać się odpowiednikiem polskiej jednej gwiazdki, a więc standardu cokolwiek niskiego. Niech więc nie dziwią nas brak klimatyzacji czy grzyb na ścianie – choć to urąga ludzkiej przyzwoitości, gwiazdkom nic do tego. Wybierając się poza Europę, zwracajmy uwagę na komfort i poszukiwania zaczynajmy od trzech – czterech gwiazdek.

Gwiazdka gwiazdce nierówna
W Europie sprawa jest nieco prostsza. Choć kryteria nadawania gwiazdek różnią się w poszczególnych krajach, są one do siebie raczej zbliżone. W Polsce kwestię tę reguluje rozporządzenie ministra gospodarki.

*/** Jedna i dwie gwiazdki to najniższy komfort i najmniejsze pokoje, niekiedy wieloosobowe. Zamiast dywanu lub wykładziny wymaganej w wyższej kategorii placówek, wystarczy dywanik przy łóżku. W łazience nie jest też wymagany ręcznik kąpielowy. Pełny węzeł higieniczno-sanitarny oferuje jedynie 25-50% pokoi. Nie trzeba też zapewniać usług gastronomicznych i zespołu usług odnowy biologicznej.
*** Trzy gwiazdki dopuszczają pokoje trzyosobowe. Ich wyposażenie jest jednak podobne jak w hotelach luksusowych.
**** Przy czterech gwiazdkach gość musi mieć, prócz wymaganego klasę niżej telewizora, minibar lub lodówkę. Ręczniki i pościel wymieniane są codziennie.
***** Pięciogwiazdkowy pokój jednoosobowy musi mieć 14 mkw., a dwuosobowy 18 mkw. W każdym z nich muszą być sejf, minibar i telefon oraz łazienka wyposażona dodatkowo w wagę i suszarkę do włosów.

Jak widać, wymagania nie są w sumie zbyt wygórowane, więc hotelarze starają się je spełniać z nawiązką.

Długa droga na plażę
Zwracajmy uwagę na lokalizację. Ona też jest brana pod uwagę przy „gwiazdkowaniu”, jednak „blisko morza” może oznaczać 1,5 km wyprawę na plażę, a zdarza się i tak, że 50 m dzielące hotel od wybrzeża oznacza kilkaset metrów przebijania się przez płoty, murki i ogrodzenia. Dlatego sprawdzajmy hotelarzy, korzystając z forów internetowych, serwisów turystycznych i zawartych tam opinii. Oczywiście, wielu chciałoby mieszkać praktycznie na plaży, albo wręcz w wodzie (istnieją takie hotele! Tzw. botele to noclegi na specjalnie przystosowanych statkach lub barkach. Jeden z nich znajduje się w Zalesiu k. Międzyzdrojów), czasem warto jednak wybrać obiekt nieco dalej od wybrzeża, ale za to w spokojniejszej okolicy.

Hotel, motel, wotel i botel
Zwracajmy uwagę na nazwę. Motel to obiekt o niższym standardzie, od pewnego czasu funkcjonują nawet wotele – pseudomotele nie spełniające nawet właściwych im wymogów formalnych. Dla studentów są to dobre adresy, dla rodziny chcącej komfortowo spełnić urlop – już mniej. Nie bójmy się też wielu gwiazdek – szalejący kryzys mocno odbił się na branży turystycznej i wiele luksusowych hoteli, by przetrwać, odejmuje sobie gwiazdki i, co za tym idzie, obniża cenę. Może to być wymarzona okazja na pobyt w świetnym miejscu za stosunkowo niewielkie pieniądze.

Bałtyk zimą
A może morze zimą? Ten niekonwencjonalny pomysł może być świetnym sposobem na spędzenie urlopu poza sezonem. Poza sezonem plaże są puste, a turystyczne miasteczka wolne od szalejących w wakacje tłumów. To zimą stężenie zdrowotnego jodu w powietrzu jest najwyższe. Najniższe są za to ceny – tak zwany niski sezon to nocleg tańszy nawet o połowę. Wiele nadmorskich hoteli od października do kwietnia oferuje też darmowe śniadanie. Bałtyk zimą to spokój, ale nie nuda – wystarczy odwiedzić Sopot. Łysa Góra to jedyny w Polsce wyciąg narciarski z widokiem na morze. Trzystumetrowy wyciąg i dwie trasy zjazdowe mają coraz więcej amatorów. Białe szaleństwo to już nie tylko górski atut.

oprac. Krzysztof Lepczyński