Artykuły

Hotel na Mazurach

Dodano: 2012-02-02

Kiedy snujemy wakacyjne plany, rzadko kiedy wychodzimy poza sztampową alternatywę: morze albo góry. A szkoda, bo są rejony, o których nawet nam się nie śniło, choć są tak blisko.

Wschód Polski, a zwłaszcza Mazury to jeden z najdzikszych, najpiękniejszych i wciąż najmniej odkrytych przez masową turystykę zakątków kraju. Pojawia się jednak pytanie: gdzie pojechać na Mazury?

Nieskazitelna natura
Polacy odkryli już Krainę Wielkich Jezior Mazurskich. Jej walorem jest liczący 88 km szlak wodny, powstały dzięki połączeniu wszystkich jezior w jeden system. Jest to więc raj dla żeglarzy i kajakarzy, tym bardziej, że intensywnie rozwija się infrastruktura turystyczna. Sprzyja jej fakt, iż coraz więcej tu wymagających gości z zagranicy. Krajobraz Mazur przywodzi na myśl niemieckie Pojezierze Meklembursko-Brandenburskie, które obejmuje trzy tysiące akwenów. Atutem polskiego „lakelandu” jest jednak nieskalana (jeszcze) przyroda. Oby trwało to jak najdłużej.

Jaki hotel na Mazurach?
Nie ma znaczenia, czy wybierzemy oblegane Mikołajki, Giżycko i Mrągowo, lub mniej znane, kameralne Sorkwity, Biskupiec czy Ełk, który jako jeden z nielicznych łączy w sobie dzikość natury i rozwiniętą infrastrukturę (większość miejscowości to jednak zaszyte w kniei osady lub turystyczne molochy). W każdym przypadku przyjdzie nam odpowiedzieć na pytanie: jaki wybrać hotel na Mazurach?

Wygodnie i tanio
Na takie pytanie odpowiemy pewnie: wygodny. Wielu dorzuci jeszcze: niedrogi. Tu mamy dobrą wiadomość. Kryzys gospodarczy mocno odbił się na branży turystycznej, najbardziej dotykając luksusowe hotele i podobne im oferty. Dlatego właściciele wielogwiazdkowych hoteli obniżają nieco standard i ceny, by móc przyciągnąć klienta i związać koniec z końcem. Jest to więc niepowtarzalna okazja, by spędzić urlop w ekskluzywnym miejscu za relatywnie niewielkie pieniądze. Grzech nie skorzystać!

Gwieździste hotele
No dobrze, ale o co chodzi z tymi gwiazdkami? Przyjęło się, że jakość hoteli ocenia się właśnie nadając im te symbole, podobnie jak niegdyś określano jakość brandy. Sęk w tym, że nie ma zestandaryzowanych kryteriów oceny, jednak my nie martwimy się wakacjami w Egipcie (tam i cztery gwiazdki mogą oznaczać grzyb na ścianie), ale polskimi przybytkami. A te na Mazurach są na ogół imponujące.

Rzadko kiedy spotkamy tu obiekty jedno- i dwugwiazdkowe, o warunkach raczej spartańskich (nie powiemy: studenckich, bo żacy są coraz bardziej wymagający). Trzy gwiazdki to już na ogół standard dorównujący naprawdę komfortowym miejscom. Cztery i pięć gwiazdek powinny natomiast zaspokoić potrzeby najbardziej wymagających przyjezdnych. I zaspokajają – Mazury cieszą się ogromnym powodzeniem choćby wśród organizatorów korporacyjnych wyjazdów integracyjnych.

Jezioro marzeń
Gwiazdki to nie wszystko. Nie wierzmy do końca oficjalnym stronom – warto sprawdzić na portalach i forach turystycznych, czy dana lokalizacja godna jest polecenia. Jeśli jesteśmy żeglarzami i hotel jest tylko spokojną przystanią podczas szalonego rejsu, warto sprawdzić, czy obiekt dysponuje własną mariną – dziś nie jest tu już jakiś szczególny luksus.

Jeśli nawet nie mamy łódki, to nie przyjechaliśmy na Mazury wyłącznie po to, żeby chodzić po okolicznych lasach – przecież to kraina jezior. Sprawa przedstawia się podobnie jak w przypadku dostępu do morza na wybrzeżu. Coraz więcej jezior jest bowiem prywatnych i dostęp do nich jest ograniczony lub wręcz niemożliwy. Dlatego nawet, gdy właściciel chwali się bliskością zbiornika wodnego, sprawdźmy, czy można do niego bez problemu dotrzeć i czy jest wyznaczone kąpielisko. Wszystko po to, by wymarzone wakacje na Mazurach nie śniły nam się po nocach.

(kl)